Strona główna/Dla Kandydata/Arche dzieli się wiedzą/„Arche nie jest dla każdego” - wywiad z Mateuszem (..)

„Arche nie jest dla każdego” - wywiad z Mateuszem Otkałą

kogo_zatrudnimy_gdy_zabraknie_ludzi

Czy wyobrażacie sobie powrót do organizacji, z której zrezygnowaliście w przeszłości? Zastanawialiście się kiedyś, czy warto jest podjąć się tego wyzwania? Zapraszamy do zapoznania się z pierwszym wywiadem z nowej serii #powrotydoarche! Porozmawialiśmy z naszym Business Development Directorem - Mateuszem Otkałą, który po dłuższej przerwie wrócił do Arche i jest z nami już od ponad 5 lat. 

 

AB: Zacznijmy od tego, jak wyglądały Twoje początki w Arche? Jakie stanowisko obejmowałeś? 

MO: Kiedy zaczynałem w Arche, byłem świeżo po powrocie z Anglii, do której wybrałem się po studiach. Całkiem z przypadku wysłałem swoje CV… tyle że na stanowisko praktykanta. Mój błąd, że podczas aplikacji bardziej zwracałem uwagę na ilość, a nie jakość wysłanych zgłoszeń. Dostałem telefon od osoby, która zajmowała się tą rekrutacją i od razu usłyszałem od niej o „moich” przyszłych obowiązkach podczas tej PRAKTYKI. Z marszu odpowiedziałem, że już się w życiu „napraktykowałem”, ale zgodziłem się na spotkanie na żywo i w sumie zostałem przekonany.  Później zadzwonił do mnie Kamil Stefańczak (który wówczas obejmował stanowisko Business Development Managera), zadał kilka pytań, no i zaprosił mnie do współpracy. Zacząłem jako praktykant, trzy miesiące później złożono mi kolejną ofertę na Młodszego Specjalistę ds. Rekrutacji, potem na Specjalistę w tej samej dziedzinie i tak przebrnęliśmy przez 1 rok i 9 miesięcy. I to był ten pierwszy epizod w Arche. 

AB: I co się wtedy wydarzyło? Co spowodowało, że poszedłeś gdzie indziej? 

MO: Hmm… chyba wiara w to, że wewnętrzny HR jest fajny (śmiech). Tak, przeżywałem takie stany emocjonalne (jak chyba każdy rekruter pracujący w agencji) i wydawało mi się, że w przypadku wewnętrznego HR-u mogę spodziewać się tematów mlekiem i miodem płynących. To był powód, dla którego chciałem tego spróbować i wierzyłem, że tak będzie lepiej. Jak się później okazało, wynikało to z niewiedzy i złego wyobrażenia tego, co robi się w tej roli w rzeczywistości. 

AB: Czyli wylądowałeś ostatecznie w tym wewnętrznym HR? 

MO: Tak, tak było. Trafiłem do firmy outsourcingowej i zapamiętałem z tego miejsca dwa istotne elementy - jeden, to sposób funkcjonowania automotive’u od strony R&D. Poznałem cały cykl życia produktu - przez R&D aż do momentu gotowego towaru. A drugi element, to tamtejszy dział sprzedaży, który nieustannie pozyskiwał nowe projekty i robił to po prostu dobrze. Wtedy też po raz pierwszy tak naprawdę zetknąłem się ze sprzedażą, do której zawsze mnie ciągnęło. Wcześniej postrzegałem tę branżę jako „walkę z wiatrakami” i to bardzo mnie stopowało. Ostatecznie czas pracy w tamtej firmie sprawił, że zobaczyłem tę sprzedaż z nowej perspektywy i stwierdziłem, że nie jest taka zła, jak myślałem. 

AB: Czy jak odchodziłeś z Arche, to miałeś takie poczucie, że „odchodzę, do widzenia, zamykam drzwi” czy zakładałeś powrót? 

MO: Nie zakładałem. Wierzyłem, że w tym nowym miejscu będzie wspaniale, bo idę tam, gdzie zawsze chciałem. 

AB: Czyli w tzw. „międzyczasie” poznałeś wewnętrzny HR, zobaczyłeś o co chodzi, zmienił Ci się trochę pogląd na sprzedaż i co ostatecznie spowodowało, że wróciłeś? 

MO: Czysty pragmatyzm. Jak już zobaczyłem, że ten wewnętrzny HR nie jest dla mnie, to stwierdziłem, że muszę zacząć szukać pracy w sprzedaży. No i mimo że pierwsze etapy rekrutacji na sprzedawcę przechodziłem pozytywnie, to jak dochodziło do finału, to zawsze przegrywałem. W pewnym momencie rozmawiałem z Kamilem Stefańczakiem, bo utrzymywaliśmy kontakt i on zaproponował mi, żebym spotkał się z Andrzejem, czyli naszym Prezesem Arche. No i spotkałem się z nim… w McDonaldzie, pogadaliśmy i podczas tej rozmowy zapewniał mnie, że mamy tak dużą bazę, że do nas Klienci przychodzą sami, także mam się nie stresować. No więc się zgodziłem. Szczerze muszę przyznać, że na początku nie zakładałem powrotu na lata, a bardziej traktowałem to jako przepustkę do świata sprzedaży. Wtedy jeszcze nie myślałem, że będę tutaj te ponad 5 lat, które już jestem i że ciągle będę miał ochotę na więcej. 

AB: Rozumiem, że zatrudniono Cię już na stanowisko Business Development Managera? 

MO: Tak. 

AB: Czy po powrocie poczułeś jakbyś wracał do tej samej firmy? Coś się zmieniło od czasu, kiedy się zwolniłeś? Jak ogólnie odczułeś ten powrót? 

MO: Wiesz co, nie było jakichś dużych zmian w tamtym okresie. Byli nowy ludzie, ale to normalne. Przyjechałem na miesiąc do Katowic (na co dzień pracowałem we Wrocławiu) i sytuacja dla mnie była nowa - to niewątpliwe. Jednak wtedy nie czułem aż tak dużej zmiany w Arche, jak te, które dzieją się teraz.  

AB: Czy miałeś takie poczucie powrotu na „stare śmieci”? 

MO: Nie, nie miałem takiego odczucia, dlatego, że wchodziłem w zupełnie nową rolę. To mnie dosyć mocno przejmowało, bo same wyzwania, które miałem przed sobą były dość wymagające. Towarzyszyło mi dużo emocji, objąłem nowe stanowisko i dotarło do mnie, że nic nie przychodzi tak o. Poczułem, że dużo rzeczy muszę zrobić i wypracować na własnym przykładzie. Wszystko odkrywałem sam, tu coś przeczytałem, tu zobaczyłem, przetestowałem itd., no i tak krok po kroczku udawało się coś osiągać. Wiadomo, że różne stany emocjonalne temu towarzyszyły, bo początki sprzedaży to jest… dramat. Nie ma efektów, czas realizacji się rozciąga, więc bardzo się chce, ale nie widać rezultatów od razu.  

AB: A co Tobie pomogło wdrożyć się w te rolę? 

MO: Moim zdaniem - postawa. Towarzyszyło mi sporo emocji, chciałem tym rzucić i stwierdzić, że to nie dla mnie, ale tego nie zrobiłem. Pomogła mi moja konsekwencja, samozaparcie i aspiracje do kariery w sprzedaży. Ja zawsze mówię, że jeżeli byłoby to takie proste, to każdy by to robił, a jeśli jest trudne, to nie każdy może. 

AB: Mówiłeś, że jak wracałeś, to zastanawiałeś się, jak to będzie i jak odnajdziesz się w dziale sprzedaży, no i tak zostałeś tu już na ponad 5 lat. Dlaczego tu jesteś? 

MO: Po pierwsze, ja mam wrażenie, jakby to był rok, ponieważ tyle nieprzewidywalnych rzeczy się wydarzyło. Przebrnęliśmy przez tyle etapów, że niezależnie od tego, co robię, to ciągle coś się dzieje. Ciężko przewidzieć, co będzie dalej. Uwielbiam w tej pracy tę nieprzewidywalność. Jednego dnia możesz świętować swój sukces, a drugiego lamentować swoją porażkę, po której zawsze przychodzi coś dobrego… Myślę, że to jest coś, co trzyma mnie tu tak długo. A po drugie, w Arche wyjątkowo wierzy się w ludzi. W porównaniu do innych firm, w których pracowałem, tutaj mamy mocne przyzwolenie na to, żeby po prostu działać według własnego wzorca. Nie ma kontroli, nikt nie lata nad głową i nie oczekuje, że co chwile będziemy raportować swoje działania. Istnieje duża wiara w to, że określone rzeczy zostaną zrobione przez określoną osobę. Jeżeli nie, to po prostu to samo wychodzi. Ja zawsze lubiłem być rozliczany z efektów, lubiłem, kiedy ktoś nie wchodził mi w buty i w moją pracę i to jest coś, co mi odpowiada i odpowiadało. Człowiek ma przestrzeń do tego, aby działać i ja uważam to za wyjątkową wartość. 

AB: Od stycznia jesteś w nowej roli - Business Development Directora. Jak postrzegasz Arche z tego punktu widzenia? Co to zmieniło? 

MO: Emocjonalnie dość dużo, ponieważ więcej case’ów przechodzi przeze mnie, więcej odpowiedzialności spoczywa na mnie w związku z samą sprzedażą i realizacją procesów. Natomiast w  moim postrzeganiu pracy i relacji z ludźmi z pracy, to nie zmieniło się nic. Zawsze wierzyłem, że trzeba być partnerem dla drugiego człowieka, niezależnie od posady. Chcę być takim partnerem, na którym zawsze można polegać. Czy to poważnie porozmawiać i zastanowić się wspólnie nad rozwiązaniem codziennych problemów, czy też pośmiać się i spotkać bez stresu.

AB: Mówiłeś, że po powrocie nie widziałeś dużej zmiany i zestawiłeś to z tym, co się dzieje teraz. Gdybyś miał spojrzeć na Arche od wewnątrz - co tutaj przez te ostatnie 5 lat się zmieniło? 

MO: Bardzo dużo się zmieniło tak na dobrą sprawę. Na przestrzeni czasu rozbudowano m.in. strukturę organizacyjną firmy oraz systemy i procesy rekrutacyjne. Duży przełom widzę też na podstawie ewolucji naszych cotygodniowych spotkań Team Leaderów. Kiedyś zastanawialiśmy się, po co nam one w ogóle są, a teraz sami dostrzegamy, ile z nich wyciągamy i o ile więcej mamy tematów do przerobienia.

AB: Jak oceniasz te zmiany? 

MO: Dobrze, ale oceniam je też jako trudne dla nas, jako pracowników. Jest wiele osób, które są w firmie X lat i pamiętają Arche jako małą organizację, więc można powiedzieć, że uczą się tych zmian wraz z firmą. Aczkolwiek myślę, że powoli przyzwyczajamy do nowej rzeczywistości. 

AB: No to ostatnie pytanie - dlaczego warto wrócić do Arche? 

MO: To ciekawe pytanie… Ja uważam, że Arche nie jest dla każdego i mówię to z pełną odpowiedzialnością. Każdy team jest inny, ale w moim postrzeganiu Arche daje pracownikom wysoki poziom zaufania. Nie musimy pytać, codziennie kontrolować itd., więc jeśli ktoś ma wysoki poziom samozaparcia, samodyscypliny i nie przekłada czegoś na później, to tak - doceni sposób funkcjonowania naszej firmy. Natomiast jeżeli ktoś jest mniej zorganizowany i tematy mu uciekają, to może sobie po prostu nie poradzić.  

AB: Jasne, zgadzam się z Tobą. Mateusz, bardzo dziękuję Ci za dzisiejszy wywiad, no i oczywiście życzę Ci kolejnych owocnych lat w Arche! 

MO: Ja również dziękuję! 

 

Anna Bartosińska - HR Business Partner (Arche Consulting) 

Mateusz Otkała - Business Development Director (Arche Consulting) 

 

Logotypy FE RP Śląskie UE
do góry